Solitaire S 540

Mamy przywilej i przyjemność przedstawić aktualnie ”flagowe” kolumny firmy T+A – Solitaire S 540. Ambitna niemiecka firma nie ustaje w doskonaleniu znanych koncepcji, a także w poszukiwaniu nowych rozwiązań, zwłaszcza gdy szykuje najlepsze projekty. Imponuje, zaskakuje, przykuwa uwagę i zmusza do zastanowienia…
Dosłownie od pierwszych dźwięków wszystko było normalne, naturalne, bezproblemowe. Nie wymagało żadnej akomodacji i naginania percepcji do jakkolwiek niezwykłego dźwięku. Było to jednak trochę zaskakujące wobec niekonwencjonalnej konstrukcji, ale widząc ją, nie ulegałem żadnej sugestii, że gra… tak jak wygląda; wręcz przeciwnie, miałem wrażenie działania punktowego źródła dźwięku. Efekt był intrygujący – widać głośniki rozciągnięte na dużym dystansie, a dźwięk jest spójny, skoncentrowany, uporządkowany. Zrównoważony, płynny, bez żadnych ”zagadek”, niepokojów i nerwowości. Te kolumny tak jak są dokładne i kulturalne, tak też wymagają tego od słuchacza. Nie słucha się ich ”w biegu”, byle jak i byle skąd. Na specjalne przyjemności trzeba znaleźć specjalny czas.
Solitaire T

T+A udowadnia, że sama transmisja Bluetooth (z najlepszymi kodekami) nie jest już dla jakości wąskim gardłem. Kluczowa jest jakość bazowej konstrukcji akustycznej i umiejętne zastosowanie najlepszej elektroniki.
Solitaire P / P-SE

Firma T+A wkroczyła na rynek słuchawkowy ambitnie, z luksusowymi produktami – słuchawkami Solitaire P i dopasowanym do nich wzmacniaczem HA200. Model P-SE jest nieco tańszy dzięki pewnym uproszczeniom w układach magnetycznych przetworników planarnych, pozostaje jednak konstrukcją na wskroś high-endową. To słuchawki zdolne do zaprezentowania muzyki w sposób szeroki i otwarty, jednocześnie nasycony i bogaty. Imponują one umiejętnością zachowania muzycznej integralności, połączenia siły i niuansowania, zapewniając przeżycia mocne i wysublimowane.
Solitaire P

Z jednej strony trudno nie odnieść wrażenia, że świat słuchawek najwyższego lotu drepce w miejscu, nie potrafiąc przekroczyć granicy wytyczonej trzydzieści lat temu przez Sennheisera Orpheusa i Sony MDR-R10. Z drugiej coś jednak poza dreptaniem się dzieje. Nowo na tę granicę przybyłe T+A Solitaire P przyniosły umiejętność nasycania brzmienia energią na miarę dużych głośników podłogowych, u słuchawek znaną dotąd jedynie z dawnego flagowca Ultrasone
Solitaire P

Nieczęsto trafiają się tak znakomite debiuty. Oczywiście T+A jest marką znaną i uznaną, ale rynek słuchawek to dla nich nowość. Wchodzą nań bez pukania, robiąc to w dość spektakular- nym stylu. Planary Solitaire P reprezentują szczytowe osiągnięcie w dziedzinie słuchawek. W naszej opinii to jedne z kilku najlepszych słuchawek na tej planecie. Są niesamowicie kompetentne, bliskie całkowitej neutralności, muzykalne i nieprzesadzone. Wydaje się, że może to być święty Graal audiofilów poszukujących brzmie- nia pełnego, wzorowo wyrażonego, bardzo naturalnego, ale też wybitnie przestrzennego i bardzo, ale to bardzo rozdzielczego. Jakość i wyważenie basu też mogą być wzorem do naśladowania
Solitaire CTW 500

To, co robią T+A, jest niezwykle angażujące i wciągające, nie przez samą detaliczność i precyzję, ale przez przygotowanie muzyki do „obecności” w naszym pokoju, przed nami. To, że kolejne nagrania pojawiają się z inną „architekturą przestrzenną”, też samo w sobie nie musi być muzycznie fascynujące, ale po pierwsze – pokazuje każde kolejne nagranie w bogatej oprawie, a po drugie dowodzi wyśmienitej predyspozycji Solitaire do rekreacji oryginału „Nacięcia” na membranach przetworników średniotonowych rozpraszają ich rezonanse, nie pogarszając sztywności i nie wprowadzając (zbyt) wysokiego tłumienia wewnętrznego. Dwa 20-cm głośniki niskotonowe, o parametrach optymalnych do obudowy zamkniętej, zainstalowano na bocznych ściankach – chociaż tym razem nie było to podyktowane tak umiarkowaną szerokością przedniej ścianki, która nie pozwoliłaby ich tam zmieścić. (kolumny nie narzucają własnej „metody” od- dania przestrzeni, tylko pokazują kulisy pracy studia)